Europa szuka gazu, skupując wszystkie dostawy, jakie może dostać w swoje ręce. Ta strategia napędza wzrost cen i wycofuje LNG z Azji i innych krajów

RYS.1

Odległe kraje rozwijające się mogą zostać pozbawione elektryczności, ponieważ światowe dostawy skroplonego gazu ziemnego wykorzystywanego do wytwarzania energii elektrycznej są przyciągane przez kraje europejskie, które chcą zastąpić gaz rosyjski.

Przetarg z Pakistanu na dostawę LNG o wartości 1 mld USD nie przyciągnął żadnych ofert. Poinformowali o tym pakistańscy urzędnicy. Każdego dnia, na polecenie rządu, w przedsiębiorstwach i domach na kilka godzin prąd jest wyłączany. Kraj nie może importować wystarczającej ilości gazu ziemnego dla elektrowni.

Ceny LNG drogą morską na całym świecie wzrosły o 1900% w porównaniu z dwoma laty, kiedy popyt gwałtownie spadł podczas pandemii Covid-19. To tak, jakby kupić baryłkę ropy za 230 dolarów, czyli dwa razy więcej niż aktualna cena. Tymczasem LNG historycznie był sprzedawany z dyskontem w stosunku do ropy.

Biedne kraje przegrywają z Europą

Kraje rozwijające się – od Indii po Brazylię – często nie mogą konkurować z krajami europejskimi o ładunki po takich cenach – około 40 dolarów za milion brytyjskich jednostek termicznych (MMBTU). Są zmuszeni do ograniczenia importu LNG. Nawet Chiny ograniczyły zakupy.

Bangladesz odcina prąd w ciągu dnia. Indie przechodzą na węgiel i własny gaz. Eksperci twierdzą, że w niektórych przypadkach ładunek przeznaczony dla krajów ubogich kierowany był do Europy. Jest to dla nich bardziej opłacalne, nawet pomimo tego, że muszą płacić karę za kontrakty z krajami rozwijającymi się.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.